Praca w FKL Ravensbrűck

Stosunek Niemców do pracy więźniów obozów koncentracyjnych był dwojaki. Z jednej strony stanowiła ona środek eksterminacji fizycznej, z drugiej miała służyć zwiększeniu potencjału gospodarczego i wojennego III Rzeszy.

Zasadnicza różnica pomiędzy podejściem Niemców do pracy więźniów polegała na tym, że od 1933 do 1942 r. miała ona przede wszystkim wychowywać więźniów. Dlatego musieli oni wykonywać również prace bezużyteczne, jak na przykład przesypywanie piasku z jednego miejsca na drugie. Realizowana przy tym polityka wyniszczająca, miała silną podbudowę ideologiczną, zamykającą się w słowach umieszczonych m.in. na bramie obozu Auschwitz „Arbeit macht frei” (praca czyni wolnym).    

W 1942 r. nastąpiła zmiana podejścia Niemców do wykorzystania pracy więźniów. Była ona spowodowana upadkiem koncepcji wojny błyskawicznej, co wiązało się z koniecznością dalszego prowadzenia wojny a tym samym rozbudowy przemysłu zbrojeniowego i gospodarczego. W tej sytuacji, postanowiono skorzystać z rezerwuaru siły roboczej, jaki znajdował się w obozach koncentracyjnych.

By osiągnąć powyższe cele należało zrewidować postępowanie wobec więźniów, gdyż wycieńczeni warunkami bytowymi oraz bezwzględnym traktowaniem władz obozowych, nie stanowili wydajnej siły roboczej. Od tego momentu można zauważyć ogólne złagodzenie polityki wobec więźniów, wyrażające się w skróceniu apeli, zakazie bicia (wyjątek stanowiły kary regulaminowe) oraz pozwoleniu na przysyłanie paczek żywnościowych. Nie oznacza to jednak, iż śmiertelność w obozach radykalnie się zmniejszyła. Zamiast eksterminacji bezpośredniej dokonywanej przez poszczególnych SS-manów, kapo czy nadzorczynie, na pierwszy plan wysunęła się eksterminacja pośrednia, dokonująca się poprzez stworzone przez system warunki, spośród których prym wiodła zagłada przez pracę (Vernichtung durch Arbeit).
Pracę więźniarek FKL Ravensbrűck zatrudnionych przez Arbeitseinsatz (biuro zatrudnienia) można podzielić na:

Prace związane z budową i funkcjonowaniem obozu
Prace w warsztatach, fabrykach i rolnictwie


W początkowej fazie istnienia obozu kobiety zatrudniano głównie przy pracach budowlanych związanych z przygotowaniem terenu, melioracjami oraz budową dróg, baraków mieszkalnych i gospodarczych. Ponadto więźniarki pracowały przy budowie osiedla mieszkaniowego dla SS jak i związanych z nimi pracach transportowo – wyładunkowych. Kobiety bez względu na warunki atmosferyczne wykonywały zajęcia, do których nie były zupełnie przygotowane. Praca przy użyciu ciężkich, często niesprawnych narzędzi, przekraczająca naturalne predyspozycje fizyczne kobiet, w szybkim tempie doprowadzała do wyniszczenia organizmu i śmierci, co było zamierzonym efektem władz.

Dopiero od momentu wybudowania obozu męskiego tj. od kwietnia 1941 r., większość prac budowlanych przejęli mężczyźni.

Prawidłowe funkcjonowanie obozu zapewniały liczne komanda wewnętrzne takie jak np.: kuchnia, pralnia, magazyny odzieżowe, czy szwalnia reperująca więźniarską bieliznę i odzież. Pozwalały one więźniarkom zachować podstawowe funkcje życiowe, oraz dawały sposobność „organizowania”, czyli zdobycia w nielegalny sposób jedzenia lub przedmiotów codziennego użytku. Podobnie stanowiska administracyjne, tj. pomoce kancelaryjne, gońcy i sprzątaczki, obsadzane osobami zaangażowanymi w ruch oporu, dawały możliwość szybkiego przepływu informacji z biur SS do obozu. Dzięki temu istniała szansa na przygotowanie i podjęcie odpowiednich działań, przed oficjalnym ich zarządzeniem, co często wykorzystywano w celu ochrony życia więźniarek. Dokumentowano w ten sposób także informacje dotyczące rozmiarów przestępstw popełnionych w obozie.

Warto wspomnieć także o pracach specjalnych, do których zaliczyć można m.in. wyrabianie na drutach pończoch przez starsze i niezdolne do normalnej pracy więźniarki (np. ofiary eksperymentów medycznych). Pracowały one w swoich barakach do momentu uruchomienia Jugendlagru, do którego wiele spośród nich zostało wysłanych i w którym na skutek panujących warunków i odbywających się selekcji do komór gazowych, większość straciła życie.

Od 1940 r. wykorzystywano więźniarki jako siłę roboczą w warsztatach włókienniczych. W związku z tym wybudowano w FKL Ravensbrűck dziedziniec przemysłowy z halami produkcyjnymi firmy Texled. Zatrudnione w nich kobiety wyplatały słomiane maty, buty dla żołnierzy walczących na froncie, naprawiały także odzież oraz przerabiały przywożone z całej Europy futra na czapki i rękawice. Ponadto kobiety wytwarzały i naprawiały odzież dla więźniów przebywających w innych obozach koncentracyjnych. Liczba zatrudnionych kobiet w warsztatach Texled wahała się miedzy 3000 a 5000. Bezpośrednią kontrolę nad zatrudnieniem sprawowało SS.

Od września 1942 r. ok. 3000 kobiet pracowało także dla koncernu elektronicznego Siemens & Halske, który jako pierwsze przedsiębiorstwo prywatne wynajmował do pracy więźniarki obozu koncentracyjnego. Wynikało to z faktu, iż wiele fabryk Siemensa zostało zniszczonych w czasie licznych bombardowań. W związku z tym planując, ich nowe lokalizacje, w pierwszej kolejności brano pod uwagę okolice kacetów, by jak najmniejszym kosztem odtworzyć i kontynuować produkcję. W pierwszych dwóch latach funkcjonowania warsztatów, mieściły się one na terenie obozu, jednakże ciągła rozbudowa hal oraz czasochłonne przemarsze komand na apele i posiłki sprawiły, iż na początku grudnia 1944 r. utworzony został tzw. obóz Siemensa (Siemenslager), składający się z sześciu baraków mieszkalnych, w którym przebywały pracujące na dwie zmiany kobiety. Wytwarzały one części do aparatów telefonicznych, instrumentów pomiarowych, odbiorników radiowych a także mikrofonów i elementów budowlanych. W przeciwieństwie do warsztatów firmy Texled, kontrolę jakości produktów sprawowali pracownicy cywilni, jednak nadzór dyscyplinarny nadal spoczywał w rękach dozorczyń.

Od samego początku swojego istnienia FKL Ravensbrűck nieustannie się powiększał, obejmując swym zasięgiem coraz większą ilość podobozów. Napływające stale transporty kobiet z terenów okupowanych oraz rosnące zapotrzebowanie na siłę roboczą sprawiły, iż przekształcił się on w ogromną „rozdzielnię rąk do pracy”, z której czerpano zyski finansowe.

Warunki bytowe panujące w poszczególnych podobozach były uzależnione nie od ich wielkości czy administratora, lecz od rodzaju wykonywanej pracy (budowa, produkcja, rolnictwo). Więźniarki zatrudniano przede wszystkim w halach produkcyjnych oraz w rolnictwie gdzie mimo ciężkich warunków ogólna śmiertelność była niższa. Warto przy tym pamiętać, iż w przypadku skrajnego wyniszczenia organizmu lub choroby uniemożliwiającej pracę, odsyłano więźniarki do obozu macierzystego, zastępując je nowymi, co w znacznym stopniu zaniża statystyki śmiertelności podobozów.

Obowiązki więźniarek
 
W FKL Ravensbrűck pełniącym rolę obozu wzorcowego, dbałość o przestrzeganie i wypełnianie obowiązków wynikających z regulaminu należała do priorytetów całej załogi od komendanta po więźniarki funkcyjne włącznie. Dlatego też w czasie trwania tzw. kwarantanny (14 lub 21 dniowy okres pobytu w obozie liczony bezpośrednio po przybyciu, w czasie którego eliminowano więźniów chorych na choroby zakaźne i niezdolnych do pracy; kwarantannę organizowano w izolowanych blokach) pouczano je o panujących zasadach.

Powinności kobiet osadzonych w FKL Ravensbrűck zasadniczo nie zmieniły się przez cały okres funkcjonowania obozu. Poważnym zmianom uległ natomiast system ich egzekwowania. O ile bowiem w pierwszych latach, kiedy przestrzegano regulaminu z całą bezwzględnością, za błahe przewinienie groziła stosunkowo ciężka kara, o tyle w latach późniejszych, gdy na pierwszy plan wysunęły się zapotrzebowanie i korzyści płynące z pracy, to samo wykroczenie było osądzane znacznie łagodniej.

Do podstawowych obowiązków więźniarek należało okazywanie szacunku i posłuszeństwa każdemu członkowi komendantury obozowej, strażnikom oraz osobom wyznaczonym do nadzoru. W sytuacji bezpośredniego kontaktu z władzą SS-mańską uwidaczniało się to w przyjęciu określonej postawy ciała (baczność), wyrecytowaniu w języku niemieckim określonej regułki (więźniarka nr…posłusznie melduje..), a także wykonywaniu rozkazów bez żadnego sprzeciwu.

Codzienny rytm dnia w obozie koncentracyjnym wyznaczony był różnego typu powinnościami. O godzinie 4.30 rano rozlegała się syrena obwieszczająca wszystkim pobudkę. W czasie czterdziestu pięciu minut kobiety musiały przynieść z kuchni kotły z kawą zbożową stanowiącą śniadanie, przepisowo zaścielić pryczę oraz ustawić się do apelu. Po nim, między godziną 6 a 7 następował przydział do pracy, będącej od samego początku funkcjonowania systemu obozów koncentracyjnych, podstawowym obowiązkiem każdego więźnia. W zależności od jej rodzaju oraz osób odpowiedzialnych za dozór obowiązywały odrębne zasady. Po wieczornym apelu, tj. około godziny 18-19 w którym uczestniczyć musiały wszystkie więźniarki, wydawano kolację i następował czas przeznaczony na umycie się (zachowanie higieny osobistej bez względu na warunki socjalno-bytowe było obowiązkiem, który egzekwowano). W bloku mieszkalnym więźniarki zobligowano także do utrzymywania porządku oraz przestrzegania zasad ustalonych przez blokowe.

Kary

Konsekwencją nieprzestrzegania regulaminu określającego zakres obowiązków więźniarek, było użycie środków represyjnych wobec winnej. Wachlarz stosowanych kar był bardzo szeroki: rozciągał się od pozbawienia jedzenia przez określony czas, ogolenia głowy, wielogodzinnych stójek, po kary aresztu, skierowania do bloku karnego i chłosty, wykonywanej od kwietnia 1942 r. na nagie ciało.

Podstawę do orzeczenia oficjalnej kary stanowił meldunek (strafmeldung), sporządzany przez nadzorczynię, w którym znajdował się numer więźniarki oraz rodzaj przewinienia. Po rozpatrzeniu wniosku (dwa razy w tygodniu), przystępowano do jej wymierzenia. W przypadkach zasądzenia chłosty lub okresowego pobytu w areszcie, wykonanie kary odbywało się w tzw. bunkrze, budynku pełniącego od końca 1939 r. rolę więzienia. Posiadał on siedemdziesiąt osiem cel, różniących się od siebie wyposażeniem oraz zaciemnieniem, w zależności od tego, kto i za jakie przestępstwo miał w niej przebywać: od zupełnie zaciemnionych, gdzie osadzone trzymano na betonowej podłodze, po skromnie, lecz wygodnie urządzone cele dla tzw. więźniów specjalnych. W budynku tym przeprowadzano także przesłuchania obozowego gestapo kierowanego przez Ludwiga Ramdohra, przez co budził wśród ogólnej społeczności, uzasadniony lęk i obawy.

Lęk i obawy budził u więźniarek tzw. blok karny (strafblock), który był oddzielony od reszty baraków rzędem drutów a także pilnowany przez policję obozową (czyli służbę porządkową składającą się z więźniarek, utworzoną latem 1942 r.). Umieszczano w nim kobiety, które odznaczały się brutalnością, homoseksualizmem (głównie Niemki i Cyganki) a także kobiety cierpiące na różne schorzenia psychiczne. Pomiędzy nimi wg. W. Kiedrzyńskiej znajdowało się ok 20% osób zdrowych, karanych za różne wykroczenia. Pobyt w tym baraku, z uwagi na współtowarzyszki (w dużej części lesbijki i chore umysłowo), stanowił dodatkowe udręczenie dla więźniarek aresztowanych z powodów politycznych. Praca wykonywana przez osadzone w tym bloku kobiety, należała do najcięższych, tzn. wymagała użycia największej siły fizycznej i polegała przede wszystkim na rozładowywaniu węgla i koksu z barek na jeziorze, zasypywaniu bagien i sortowaniu zgniłych jarzyn. Racje żywnościowe były zmniejszone a więźniarki były pilnowane przez aufseherki posiadające tresowane psy.

W obozie wykonywano również kary cielesne w postaci dwudziestu pięciu uderzeń kijem w okolice pośladków. Wymierzano ją w asyście lekarza sprawdzającego puls oraz ogólny stan fizyczny. Do lipca 1942 r. wykonywały je niemieckie dozorczynie Elisabeth Hasse i Dorothea Binz, następnie więźniarki kryminalne wynagradzane za to dodatkową racją żywnościową. Innym rodzajem sankcji mających nie tyle wymiar fizyczny, co raczej psychiczny, było golenie głów. Kara ta stosowana była głównie wobec robotnic przymusowych osadzonych w obozie za odbywanie stosunków płciowych z Niemcami. Warto jednakże zaznaczyć, iż ściśle przestrzegano tej procedury jedynie w pierwszych latach funkcjonowania obozu.

Oprócz tzw. kar regulaminowych, zarówno władze niemieckie jak i więźniarskie, powszechnie wymierzały „sprawiedliwość” na własną rękę. Ominięcie drogi urzędowej, która mogła trwać nawet kilka dni, pozwalało ad hoc rozładować emocje i uzyskać pożądane efekty: ukaranie za przewinienie, zastraszenie, korzyści osobiste lub zwykłą satysfakcję. Paleta stosowanych indywidualnie lub zbiorowo kar rozszerzała się diametralnie w zależności od predyspozycji osobistych. Do najczęściej spotykanych należało: bicie, wyzywanie, stójki, odbieranie jedzenia, wewnętrzne zarządzenia blokowych (np. zdejmowanie lub czyszczenie butów, przed wejściem do izby) oraz przeprowadzane inspekcje i akcje dezynfekcyjne. W komandach roboczych, by zwiększyć tempo pracy, dodatkowo szczuto więźniarki psami.