Danuta Brzosko-Mędryk

Przyjaźń, która dawała moc… Pamięci Danuty Brzosko-Mędryk (1921-2015)

1 września 2015 r. zmarła w Warszawie Danuta Brzosko-Mędryk – była więźniarka Pawiaka, Szucha, KL Lublin, KL Ravensbrück i KL Buchenwald, lekarz stomatolog, działaczka społeczna, pisarka, autorka wspomnień z pobytu na Pawiaku i obozachkoncentracyjnych. Miała 94 lata. Pożegnaliśmy Ją z wielkim żalem i smutkiem w dniu 9 września 2015 r. Spoczęła w grobie rodzinnym na Warszawskich Powązkach.

Jej życie było pełne ciekawych, ale też tragicznych doświadczeń. Urodziła się 4 sierpnia 1921 r. w Pułtusku w rodzinie inteligenckiej. W 1926 r. przyszedł na świat jej młodszy brat Włodzimierz. W 1935 r. rodzice: Maria (z domu Wroniak) i Zygmunt wraz z dziećmiprzeprowadzili się do Warszawy i zamieszkali przy ul. Mokotowskiej 65. Jej ojciec objął w tym czasie stanowisko kierownika Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego.
W momencie wybuchu wojny Danuta Brzosko była uczennicą X Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi w Warszawie. We wrześniu 1939 r. budynek szkoły został uszkodzony.Jednak dzięki staraniom ówczesnej dyrektor szkoły Marty Frankowskiej już 2 października tr. wznowiono naukę. W listopadzie, kiedy zlikwidowano szkoły ogólnokształcące, dyrektor Frankowska zorganizowała kursy tajnego nauczania. Uczestniczką jednego z owych kursów była Danuta Brzosko, która jednocześnie działała w tajnym harcerstwie i Związku Walki Zbrojnej. W dniu 17 lipca 1940 r. przystąpiła do zdawania konspiracyjnej matury prywatnym mieszkaniu przy ul. Śniadeckich. Pani Danuta wspominała słowa swojego ojca, który jeszcze przed wybuchem wojny obiecał jej, że po zdaniu matury zaprosi ją do restauracji „Pod Bukietem” na największy deser lodowy. Niestety, nie było balu maturalnego, nie było przyrzeczonego przez Ojca deseru… Zygmunt Brzosko został 7 września 1939 r. ewakuowany wraz z pracownikami Urzędu Wojewódzkiego do Rumunii, gdzie po otrzymaniu wizy, przez Jugosławię i Włochy dotarł w grudniu 1939 r. do Francji. Tam po zgłoszeniu się w punkcie zbornym dla polskich żołnierzy zmienił stan cywilny na wojskowy. Za zasługi dla Polski i Francji został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Legii Honorowej.

W czasie trwania egzaminu maturalnego do mieszkania wtargnęli Niemcy aresztując zarówno grono pedagogiczne, jak i uczennice. Wśród aresztowanych nauczycieli były: dyrektor Marta Frankowska, nauczycielka łaciny Ewa Baderowa, autorka podręczników do historii Gizella Gebertowa, nauczycielka francuskiego Halina Nieniewska (dwukrotnie aresztowana, zmarła na Pawiaku wskutek ran odniesionych w czasie przesłuchania w katowni gestapo w al. Szucha 25), polonistkę Jadwigę Szumską (zginęła w Powstaniu Warszawskim) – siostrę Marii Dąbrowskiej oraz profesora Dawisona – uciekiniera z Łodzi. Aresztowano następujące uczennice: Danutę Brzosko, Halinę Dawison (zginęła w Powstaniu Warszawskim), Janinę Gout, Anastazję Konopczyńską (rozstrzelana w czasie okupacji), Jadwigę Korwin-Kamieńską i Romanę Mazurek. Niemcy aresztowali również właścicielkę mieszkania panią Gout. Po wielu latach Danuta Brzosko-Mędryk wspominała: Prowadzono nas ulicą Śniadeckich i Koszykową, do gestapo w alei Szucha. Nie spotykany dotąd pochód wzbudził sensację na ulicach. Odważniejsi, szczególnie mali chłopcy, kilkakrotnie przechodzili obok nas, niemal ocierając się, aby uzyskać informacje, kogo powiadomić o naszym aresztowaniu. Nic dziwnego, że wieść o nim obiegła Warszawę lotem błyskawicy. (D. Brzosko-Mędryk, „Niebo bez ptaków”, Warszawa 1975, s. 23)

Jeszcze tego samego dnia wieczorem po wstępnym przesłuchaniu wszyscy aresztowani zostali przewiezieni z Szucha na Pawiak. Zarówno nauczycielki jak i uczennice osadzono w budynku kobiecym na „Serbii” na 3 oddziale w dwóch sąsiadujących ze sobą celach. Budynek ten powstał w latach 50-tych XIX w. i początkowo mieściły się w nim sądy. Nazwa „Serbia” wzięła się stąd, że w latach 1877-1878, kiedy trwała wojna rosyjsko-turecka o Półwysep Bałkański, potocznie nazywaną wojną serbską, w budynku tym znajdował sięszpital dla żołnierzy rosyjskich, zaś od lat 80-tych XIX w. mieścił się tam oddział dla kobiet. Od tej wojny przyjęła się na stałe nazwa „Serbia”.

Szczęśliwie złożyło się tak, że owe dwie cele miały wspólne okienko, przez które była możliwość porozumiewania się. Profesor Dawison został osadzony w budynku męskim na Pawiaku. O pierwszych dniach pobytu na Pawiaku Danuta Brzosko-Mędryk wspominała: Od razu zajęły się nami polskie strażniczki i Helenka Dąbrowska. (…)

Po dwóch dniach nauczycielki postanowiły w warunkach więziennych kontynuować egzaminy, bo groziło nam wywiezienie do Niemiec. Uważały, że wojna potrwa rok, dwa, a nam ciężko będzie później odnawiać wiadomości, by zdać maturę. Perspektywa dwuletniej wojny przerażała nas, tym chętniej zgodziłyśmy się na zakończenie egzaminów.

Możliwość spotkania całego grona nauczycielskiego, oprócz profesora Dawidsona, istniała jedynie w czasie wspólnych spacerów. (…) Krążąc po małym podwórku Serbii, z idącą obok mnie panią Szumską, z drepczącymi przede mną dyrektorką i panią Baderową oraz panią Nieniewską i Gebertową, które szły za nami, z przejęciem rozwijałam wybrany temat „Malarskie koloryty w ‚Panu Tadeuszu.’ (…) Egzamin trwał 3 dni, przy pierwszym spotkaniu nie wyczerpałyśmy bowiem tematu, nazajutrz zaś Niemcy przerwali nam spacer z powodu rozmów. (D. Brzosko-Mędryk, „Niebo bez ptaków”, s. 24-25)

Po około trzech tygodniach dziewczęta zostały zwolnione. Danuta Brzosko, dojrzalsza o nowe doświadczenia, całym sercem zaangażowała się w działalność konspiracyjną. W ZWZ była kolporterką i łączniczką. W mieszkaniu rodziców przy ul. Mokotowskiej 65 jej matka Maria Brzosko zorganizowała punkt przerzutowy dla oficerów i podchorążych oraz udostępniała je na potrzeby tajnego nauczania. Niestety w nocy z 14 na 15 sierpnia 1942 r. gestapo po dokonaniu rewizji w mieszkaniu Brzosków ponownie aresztowało Danutę. Została przewieziona tym razem niemieckim samochodem osobowym. Tak chwile ponownego aresztowania wspominała Danuta Brzosko-Mędryk: Wtedy, w nocy 15 sierpnia 1942 r., oderwałam się nagle od Mamusi, zbiegłam szybko po schodach, by nie patrzeć na jej zbolałą twarz i nie słyszeć: „ Znowu cię, córeczko, zabierają…” (…) „Wrócę! Czekaj! Uśmiechnij się!” Niemcy – pewni, że im uciekam – krzyczeli swoje: Halt! Halt!, usiłując mnie dogonić. „Będę czekała… Wracaj!” – dobiegły mnie ostatnie słowa Matki. (D. Brzosko-Mędryk, Niebo bez ptaków”, s. 30)

Po kwarantannie w celi 32 i po przesłuchaniach dziewczęta rozdzielono i osadzono w celach dla małolatek. W tej samej sprawie co Danuta Brzosko aresztowane zostały Jadwiga Korwin-Kamieńska, zwana ‚Kucą” , Alina Dańska i Hanka Pawełczyńska – ich konspiracyjna szefowa.

Po pięciomiesięcznym pobycie na Pawiaku 17 stycznia 1943 r. Danuta Brzosko została wysłana pierwszym transportem z Pawiaka do KL Lublin. Jak wspominał jeden z byłych więźniów funkcyjnych Pawiaka Leon Wanat, zatrudniony w kancelarii więzienia : Transport odbywał się w warunkach niezwykle ciężkich, w czasie trzaskającego mrozu – w nocy temperatura wahała się w granicach minus 30 o C. (…) Transport zaskoczył wszystkich – i więźniów, i wachmajstrów. Formowano go bowiem w niedzielę, dzień zazwyczaj spokojny. (L. Wanat, „Za murami Pawiaka”, Warszawa 1985, s. 134). Inny były więzień Pan Leszek Zabłocki w rozmowie z nami – pracownikami Muzeum Więzienia Pawiak opowiadał, że kiedy dotarli do obozu w Lublinie, Niemcy nie mogli otworzyć wagonów, tak bardzo były zamarznięte drzwi.

Pani Danuta wspominała: Dopiero 18 stycznia dojechaliśmy na miejsce, bo długo nas trzymali na postojach. O godzinie 5 lub 6 rano nas odryglowali. To był straszny hałas, który kojarzył mi się z zamknięciem bramy Pawiaka – odryglowanie, a potem odsunięcie tych sztab. Zrobił się niesłychany harmider, wrzask Niemców, szczekanie psów, krzyki mężczyzn, nawoływania kobiet. (…) Był to barak, potem okazało się, że widzimy przez okno (które nie miało szyb) wielki teren, przesuwające się światło i jakieś postaci. Zanim rzuciłyśmy się by zająć miejsce musiałyśmy znaleźć nasze przyjaciółki z Pawiaka, więc zaczynałyśmy się nawoływać. To nasze nawoływanie, przepychanie się w kierunku wolnego miejsca było jednocześnie bardzo przykre, bo tego nie było nigdy w żadnej celi na Pawiaku, w celach panowała na ogół cisza już wieczorem. A tu było coś dziwnego, my wszystkie poddałyśmy się temu szaleństwu. Ja wybiegłam z Alą Dańską na poszukiwanie sienników. Zobaczyłyśmy puste baraki i wbiegłyśmy do nich. Tam miałam pierwszą sprzeczkę, nawymyślałam kobiecie, która chciała mi wyrwać siennik. Był to nieprzyjemny moment, ale triumfalnie z Alą wyniosłyśmy ten siennik, na którym cała nasza szóstka kładła potem głowy. Rano zobaczyłyśmy, że tylko na kawałku podłogi są położone deski. W oknie, przy którym spałyśmy, nie było szyb. Włosy Uli Biderman dosłownie przymarzły, bo w nocy było dwadzieścia kilka stopni mrozu, tuliłyśmy się jedna do drugiej. (D. Brzosko-Mędryk, nagranie ze zbiorów MWP, 2013)

W KL Lublin Danuta Brzosko otrzymała nr 4650. Początkowo pracowała w kolumnie podwórzowej tzw. Hoffkolonne oraz jako sprzątaczka w tzw. Reininungskommando. Później została zatrudniona w więźniarskim szpitalu obozowym dla kobiet tzw. rewirze, w charakterze pielęgniarki. Była pierwszą spikerką Radia Majdanek, jak to sama scharakteryzowała radia bez magnetofonów i mikrofonów, radio o zasięgu głosu spikerki. (…) Radio było lubiane, popularne, upominano się o koncerty, a wykonawczynie koncertów miały wiele satysfakcji. Okres rozkwitu „Radia” i organizowanie „koncertów” był apogeum w naszym Ruchu Oporu. (D. Brzosko-Medryk, „Niebo bez ptaków”)

W dniu 19 kwietnia 1944 r. została wywieziona jednym z ostatnich transportów ewakuacyjnych do KL Ravensbrück, gdzie otrzymała nr 36342. Danuta Brzosko tak wspominała chwile tuż przed wywózką do obozu: Dni dzielące nas od transportu do Ravensbrück pełne są gorączkowych przygotowań, już ostatecznych grypsowych pożegnań z rodzinami i przyjaciółmi. Wieczorem – rozmowy, przewidywania, domysły…
Zdajemy sobie sprawę, że znajdziemy się w inaczej zorganizowanym miejscu, inne będą wewnętrzne władze obozowe i pewnie inny ich – także więźniów – stosunek do nas.
Doszły nas wieści o eksperymentach czynionych na „króliczkach”, którymi stają się młode i zdrowe dziewczęta, więc po raz setny zadajemy sobie pytanie, czy dobrze zrobiłyśmy wybierając „Ravens”. (D. Brzosko-Mędryk, „Niebo bez ptaków”, s.400)

W tym czasie do KL Ravensbrück rozpoczął się masowy napływ więźniarek z innych obozów i więzień oraz kobiet z Powstania Warszawskiego. W tym okresie osadzone cierpiały przede wszystkim na skutek brudu, zawszenia, głodu oraz szerzących się w takich warunkach chorób. Jednak za wszelką cenę starały się w tych nieludzkich warunkach zachować godność. Piękną kartę zapisały w historii obozu Polki – najliczniejsza grupa narodowościowa (blisko 40 tys. Polek przeszło przez KL Ravensbrück w latach 1939-1945). Na terenie obozu organizowano życie kulturalne, w tym tajne nauczanie: Bałyśmy się potwornie tego, czym możemy się stać. Z całą świadomością, popartą być może instynktem, zaczęłyśmy z miejsca pilnować tego, co nam się wydawało najdroższe: żeby nie zezwierzęcieć. Troszczyłyśmy się o czystość. Blok był czyściutki, umywalnia oblężona. Polki myły się całe od stóp do głów. W zimno i w mrozy, zawsze jednakowo, do mycia stała długa kolejka. Z zapałem i żarliwością od razu na kwarantannie zorganizowałyśmy też tzw. życie kulturalne. Było to trudne i niebezpieczne, ale jedynie mogło przezwyciężyć pasiastą rzeczywistość. Opowiadania, wykłady, deklamacje, śpiewy solowe i zbiorowe, skecze, zagadki, poezje. Bardzo dbałyśmy o to. (W. Półtawska, „I boję się snów”, Częstochowa 2009, s. 37).

Więźniarki pracujące w zewnętrznych komandach nawiązały kontakt z polskimi jeńcami wojennymi ze Stalagu II A Neubrandenburg, pracującymi w Neustrelitz, niedaleko Ravensbrück. Z narażeniem życia zbierały i przekazywały im informacje o nieludzkich warunkach bytowych w obozie oraz szczegółowe dane o egzekucjach polskich więźniarek i eksperymentach medycznych dokonywanych na Polkach.

W obozie działała również tajna Drużyna Starszych Harcerek „Mury”. Nazwa oznaczała odseparowanie się od codzienności obozowej poprzez niesienie pomocy słabszym, chorym i dzieciom. Organizowano dodatkowe jedzenie, leki, tworzono namiastkę życia artystycznego, kulturalnego i literackiego. Na temat samopomocy koleżeńskiej oraz działalności harcerskiej owej drużyny możemy przeczytać w książce Danuty Brzosko-Mędryk pt. „Mury”: Wieczorem wkrada się do szpitala grupa harcerek z Murów. Niosą prawdziwą maleńką choinkę ubraną kolorowo, ze świeczkami. Oczom nie chce się wierzyć. Czy to nie gorączkowe majaki? Chore dotykają gałązek. Prawdziwe. Wąchają. Wydaje im się, że las wtargnął ze swoim zapachem. Są wzruszone, dziękują za pamięć, opiekę, przesyłają pozdrowienia obozowym przyjaciółkom, ale jednocześnie ogarnia je tęsknota wraz ze wspomnieniami minionych świąt wśród bliskich.(…) [Drzwi] się otwierają i wpada Zosia Pociłowska z szopką artystycznie rzeźbioną w stearynie. Znowu chodzi od pryczy do pryczy,znowu zachwyty, dotknięcia wychudłymi palcami maleńkich postaci i wymiana serdeczności. Zosia musi obejść cały rewir. (D. Brzosko-Mędryk, „Mury w Ravensbrück”, Warszawa 1979, s. 76-77)

Część więźniarek zdolnych do pracy była wysyłana do tzw. komand zewnętrznych – podobozów zlokalizowanych przy dużych fabrykach i zakładach zbrojeniowych. W lipcu 1944 r. Danuta Brzosko została przeniesiona do pracy w Arbeitslager der komando Lipsk, podobozie KL Buchenwald. Właśnie z tego podobozu zachował się pasiak Pani Danuty z numerem 3050, który można zobaczyć na wystawie w Muzeum Więzienia Pawiak.

Po wyzwoleniu powróciła do Polski, gdzie odnalazła matkę Marię Brzosko. Jej ojciec Zygmunt Brzosko oficer Francuskiej Legii Honorowej był szefem kwatery Głównej Polskich Sił Zbrojnych w Beaulieu we Francji.

Po wojnie ukończyła studia na Wydziale Stomatologii Uniwersytetu Łódzkiego. Oprócz pracy zawodowej dużo czasu poświęciła pracy społecznej. Była aktywną członkinią Towarzystwa Opieki nad Majdankiem, Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, Rady Doradczej Fundacji Miejsc Pamięci w Buchenwaldzie i Mittelbau-Dora oraz Międzynarodowego Komitetu byłych Więźniów Buchenwaldu. Była też członkiem Związku Literatów Polskich oraz Unii Polskich Lekarzy Pisarzy. Zeznawała w Nowym Jorku w trakcie procesu ekstradycyjnego Herminy Braunsteiner-Ryan oraz później w trakcie Procesu Załogi Majdanka w Dusseldorfie. Brała udział w pracach związanych z inicjacją budowy "Pomnika - Centrum Zdrowia Dziecka" oraz organizowała zagraniczną pomoc dla tej instytucji w okresie Stanu Wojennego. Za swoje zasługi była wielokrotnie odznaczana, w tym Krzyżem Komandorskim, Krzyżem Oficerskim i Krzyżem Kawalerskim OOP.

O swoich tragicznych doświadczeniach napisała wiele książek: „Niebo bez ptaków”, „Czy świadek szuka zemsty?”, „Matylda”, „Mury w Ravensbrück”, „Powiedz mojej córce”, „Spirale życia” oraz „Warszawskie dziewczęta”. O nich opowiadają również filmy zrealizowane przez Muzeum Więzienia Pawiak pt. „Pawiak w relacjach świadków” i„Egzamin dojrzałości”. Książka pt. „Niebo bez ptaków”, była powodem dla którego w 1971 rząd USA powołał ją na bezpośredniego świadka w procesie o deportację zbrodniarki wojennej Hermine Braunsteiner-Ryan. Była również autorką scenariusza do filmu opartego na wydarzeniach z procesu z 1972 pt. Zagrożenie 1976.

W pięćdziesięciolecie wybuchu II wojny światowej otrzymała w Aachen nagrodę pokojową Aachener Friedenspreise. 

Pani Danusia była wspaniałym, dobrym Człowiekiem, oddanym innym. Niezwykle skromna. Nie lubiła o sobie opowiadać, zawsze mówiła o swoich Koleżankach. Była bardzo zaangażowana w działalność Muzeum Więzienia Pawiak. W ciągu kilku ostatnich lat odbyliśmy ze sobą wiele spotkań, które zaowocowały nie tylko nagraniami, a później filmami i spektaklem teatralnym, ale też spotkaniami z młodzieżą, które cieszyły ogromną popularnością. Ze spotkań z Panią Danusią wynieśliśmy bardzo wiele, szczególnie zapamiętałam JEJ słowa na temat przyjaźni. Zawsze podkreślała, jak ważna jest p r z y j a ź ń : Zawsze mówiłam i mówię, że nie można było przeżyć obozu, Pawiaka bez pomocy i bez przyjaźni, która pozwalała przetrwać najgorsze sprawy, najcięższe przeżycia i która dawała moc (...) Wyniosłam z moich przeżyć z okresu wojny świadomość, że człowiek jest bardzo mocny, że musi mieć oparcie w innych ludziach. (...) Słowa patriotyzm i Ojczyzna (...) myśmy tych słów nie nadużywały. Ojczyzna tak, częściej, ale słowo patriotyzm... ono było w naszym otoczeniu, ono było w nas, w sposobie życia innych, w stosunkach między ludźmi... (D. Brzosko-Mędryk, nagranie ze zbiorów MWP, 2013)

Joanna Gierczyńska

Muzeum Więzienia Pawiak
Oddział Muzeum Niepodległości w Warszawie

Zdjęcia:

1. Danuta Brzosko-Mędryk, kopia zdjęcia w zbiorach archiwum Muzeum Więzienia Pawiak

2. Danuta Brzosko-Mędryk podczas spotkania z młodzieżą z cyklu Świadkowie Historii, które odbyło się w Muzeum Niepodległości w Warszawie, 22 maja 2013 r. ; archiwum Muzeum Więzienia Pawiak

3. Spotkanie z młodzieżą w czasie corocznych Dni Pamięci Pawiaka, 26 września 2012 r. ; archiwum Muzeum Więzienia Pawiak

4. Danuta Brzosko-Mędryk po premierowym pokazie spektaklu pt. „Egzamin z dojrzałości” w reż. Marii Reif w czasie Dni Pamięci Pawiaka, 26 września 2012 r. ; archiwum Muzeum Więzienia Pawiak